![]() ![]() ![]() ![]() |
  |   |   | ![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Rozdział VI - Ciężka próbaAutor: Mike "Vendeta" Tarnowski
![]() ![]() ![]() ![]() 16 marzec 2018 Jestem cholernie wściekły. Znaleźliśmy nie tylko pistolet ale również dwóch współpracujących ze sobą ludzi, którzy go wyjęli gdy Quasar wylądował na powierzchni. Obaj są rzetelnymi, praworządnymi i wieloletnimi pracownikami ESA. Ktoś podłożył im urządzenie które pobudza "posthipnotyczne" uwarunkowania. Nawet nie wiadomo czy przedstawione będą im jakiekolwiek zarzuty. Cholerny świat... Jeden z nich był technikiem łączności, drugi kontrolerem ruchu kosmicznego. Nie wiemy czy to oni wpuścili wirusa. Bądź ostrożny. Wystarczy, że takie uwarunkowanie ma jeden z pasażerów... Dopowiedz sobie resztę. 21 marzec 2018 Od paru miesięcy mieliśmy cholernie kiepski kontakt z "Gammą". Dwa miesiące temu zupełnie straciliśmy z nią kontakt. Prawdopodobnie została uszkodzona antena paraboliczna, ale podejrzewamy, że nie tylko ona wymagać będzie naprawy. Wiesz o tym tylko ty. Dassault i ekipa stanie przed faktem dokonanym. Powodzenia. Podłączenie i przejście do lądownika odbędzie się bez problemów - lądowanie już nie. Element dyszy (jednej z czterech) lądownika uszkodził się w trakcie dwuletniego orbitowania. W stopniu na tyle niedużym, że żadne programy i urządzenia diagnostyczne nie zwrócą na to niczyjej uwagi. Lądowanie![]() Standardowe lądowanie na powierzchni Księżyca wymaga rzutu o trudności +20. Biorąc pod uwagę pełną improwizację pilota w lądowniku marsjańskim, trudność tą należy zwiększyć o +5. To dobry moment by skorzystać z punktów szczęścia. ![]() Cios w plecy![]() Gdyby mapka okazała się zbyt niewyraźna pod TYM LINKIEM znajduje się mapka o wymiarach 3036x2256 (175kB) stworzona z myślą o drukowaniu. Ekipę Marsjańską, od teraz, zacznie gonić czas odliczany do momentu, w którym w ich skafandrach zabraknie życiodajnego tlenu. Na oko, zostało im około 4,5-4,0 godzin powietrza (+2 godziny rezerwy). Do tego czasu muszą uporać się z pierwszorzędnymi problemami : Problem : W jakiś sposób trzeba wejść do środka. I to nie do rozhermetyzowanej części ale tej, w której wciąż jest powietrze. Elektronika śluz nie działa (karty magnetyczne) bo wewnątrz bazy nie ma zasilania. Mechaniczne otwarcie jest możliwe, jednak tylko ze środka śluzy. Przebicie poszycia stacji nie rozwiąże sprawy a spowoduje jedynie rozhermetyzowanie "ocalałych modułów" i tak istotny w tej sytuacji tlen uleci w rzadką marsjańską atmosferę. Bardzo przydatny byłby pancerz wspomagany, ale nie da się do niego wejść w kombinezonie. Naturalnie nie da się również, w marsjańskich warunkach, wyjść ze skafandra i wejść do pancerza :). Przykładowe dobre rozwiązanie : Jedną ze śluz należy rozpruć używając podręcznych narzędzi (prętów, palników, noży, etc.). Należy to zrobić w taki sposób, by otwór po przejściu przez niego ludzi (w śludzie zmieszczą się max. 3 osoby) dało się zasłonić i zaspawać, zakleić materiałami pochodzącymi z lądowników transportowych (materiał balonów, osłona termiczna, kawał aluminiowej blachy). Potem należy uruchomić mechanicznie drzwi i nim profilaktyczną osłonę szlag trafi, wpaść do środka i zamknąć za sobą śluzę. Przy zastosowaniu tej metody, utrata tlenu będzie nieznaczna. Jedyne poważniejsze ryzyko to przerwanie kombinezonu przy przejściu przez "otwór". Przykładowe złe rozwiązanie : Próba uruchomienia elektroniki śluzy ogniwami paliwowymi wyciągniętymi z pancerza wspomaganego, byłaby nienajgłupszym pomysłem gdyby nie to, że gdzieś na stacji kilka zwarć (połamane i powyginane mocowania modułów). W ekipie Sorensena przy ogniwach wystarczyła odrobina nieuwagi i przygoda skończyła się amputacjami. W obecnych warunkach wybuch ogniwa, bez odpowiedniego zaplecza medycznego, spowodowałby śmierć eksperymentatora. Problem : Żeby hermetyczna część stacji zaczęła jako-tako funkcjonować, trzeba uruchomić generator zastępczy. Chociażby po to by otworzyć drugą śluzę i umożliwić wejście do środka reszcie ekipy. Brak oświetlenia, również powinien dać się we znaki (potknięcia, minusy do umiejętności). A jaki jest problem? Przynajmniej dwa. Pierwszy nie ma paliwa (metanu), a po drugie trzeba usunąć zwarcia elektryczności i wymienić zepsute bezpieczniki. Przykładowe rozwiązanie : Jeśli chodzi o elektryczność nie trzeba tu wielkiej filozofii - wystarczy odciąć zasilanie w sekcjach, w których mogło dojść do zwarcia instalacji i sprawdzić bezpieczniki. Większym problemem okaże się uruchomienie generatora awaryjnego, będącego niczym innym jak prądnicą spalinową. Najrozsądniejszym wyjściem jest doprowadzenie do silnika propanu - pochodzący z tej samej rodziny węglowodór jest mniej wybuchowy niż metan, ale po kilku kaszlnięciach silnik powinien zaskoczyć. Praca będzie przypominała pracę silnika benzynowego, który powinien być napędzany paliwem 95 oktanowym a wlano mu do zbiornika 86 oktan. Takiej eksploatacji prądnica długo nie wytrzyma, ale pozwoli to naukowcom i technikom, na rozruch generatora atomowego. Problem : Rozruch generatora atomowego poprzedzony musi być diagnostyką całego systemu reaktora. Fizyk jądrowy, musi wykonać niezbyt trudny test umiejętności, by odkryć cały splot wypadków, które spowodowały uszkodzenie bazy. Wpierw miał miejsce jakiś kataklizm (huraganowy wiatr, marsjańska burza) w wyniku odkształceń modułów ich instalacja elektryczna została przerwana, a w niektórych miejscach zwarta. Nie wszystkie bezpieczniki zadziałały poprawnie (a były takie instalacje, które nie MIAŁY nawet bezpieczników - baza "Gamma" to wielka prowizorka) i przeciążony generator uległ uszkodzeniu. Pompa drugiego obiegu zaczęła się przegrzewać, łożyska się powycierały i zaczęła nierówno chodzić. Reaktor się wyłączył, a w zastępstwie uruchomił się generator awaryjny. Po dwóch tygodniach zabrakło metanu i prądnica stanęła. Przykładowe rozwiązanie : Reaktor wymaga wymiany pompy. Wydawałoby się, że nie ma w tym nic trudnego. Niestety, nic bardzie błędnego. Cała operacja jest niebezpieczna z dwóch powodów. Po pierwsze, jeśli reaktor się przy tym uszkodzi, naukowcy mogą zacząć się zbierać do powrotu na Ziemię. Po drugie, wymiana pompy wiąże się z dużą dawką promieniwania, którą wchłonie ludzki organizm. Na czas całej operacji, musi zostać zamknięty szyb techniczny i nie może być żadnych problemów z dostawami elektryczności. Dobrze by było gdyby w operacji wymiany pompy ktoś wykwalifikowany (wystarczy umiejętność - fizyka jądrowa na 1) pomagał fizykowi (+1 do jego rzutu). Problemem może być jednak promieniowanie. Na terenie bazy jest tylko jeden kombinezon częściwo chroniący przed promieniowaniem. Rzut NPC/Gracza będzie miał znaczenie nie tylko dla ekipy marsjańskiej, ale również a może przedewszystkim, dla niego samego. Określi jak bardzo udało mu się skrócić czas wymiany pompy i dzięki temu, o ile mniej jego organizm wchłonie rentgenów. Ustalenia jeśli chodzi o mechanikę trundości wykonania zadania, zostawiam MG. Problem : To niestety nie koniec. W zdehermetyzowanej sekcji znajduje się pomieszczenie kontroli środowiska. Jest ono o tyle istotne, że znajdują się tam urządzenia regeneracji powietrza. Jeśli ta sekcja nie zostanie uruchomiona, to w ciągu kilku godzin na stacji skończą się rezerwy tlenu i trzeba będzie korzystać z "żelaznych zapasów" ze schronu (kolejne kilkanaście godzin) lub ewentualnie "ręcznie" produkować tlen metodą hydrolizy. Przykładowe rozwiązanie : Najlepszym rozwiązaniem byłoby sprowadzenie tej części stacji na ziemię i ponowne solidne zamocowanie. Materiały do tego musiałby przynieść jednak inżynier w pancerzu wspomaganym - jest to jedyny 'dalekodystansowy' pojazd, a na to nie ma wystarczająco dużo czasu. Naukowcy znów skazani są na prowizorkę. Trudność polega na tym, że kanały wentylacjne zamykają się wraz ze drzwiami - inaczej powiedziawszy, każde zamknięte drzwi uniemożliwiają sprawną wentylację. Szybka naprawa drzwi bądź modułów, nie wchodzi w rachubę i jedyną, jak sądzę, możliwością jest doprowadzenie dodatkowego, zewnętrznego kanału wentylacyjnego. ![]() ![]() Do następnęgo rozdziału : Odkrycia
|
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |