|
  |   |   |
|
NeuromancerAutor: Mateusz "Matys" Bonecki
Gibson prowadzi czytelnika poprzez świat przyszłości i ukazuje jego nową formę - miejscami konserwatywnie wierną dwudziestowiecznym wzorcom, miejscami przeobrażającą się niezmiernie płynnie, szybko, a co więcej w zupełnie niespodziewanym kierunku. Odmieniona kultura Orientu, ulegająca dawnym europejskim trendom; japońska, zaawansowana technologia panosząca się na czarnych rynkach miast leżących nad Zatoką Tokijską, metropolie i industrialne molochy na lini Boston - Atlanta. Ogromne społeczeństwo kształtujące wygląd planety to tylko niewielki fragment obrazu, który kreśli Gibson na kartach swej powieści. Wepchnięte w wir akcji postacie są barwne i różnią się od siebie diametralnie, co pozwala czytelnikowi poznać ówczesną rzeczywistość z kilku odmiennych stanowisk. Kobieta ochroniarz z wszczepionymi pod paznokcie obustronnymi ostrzami, uzależniony od cyberprzestrzeni i narkotyków sieciowy kowboj, liczący 135 lat handlarz nielegalnymi środkami biologicznymi, oddziaływujący na podświadomość mistrz holograficznego kabaretu - można by wyliczać dziesiątki takich postaci mieniących się różnymi barwami - a co najważniejsze - brak podziału na dobrych i złych - wszyscy są wypaczeni przez rzeczywistość. Charakterystyczna dla cyberpunku wizja buntownika - trudno dopatrzeć się takich cech u bohaterów powieści. Zagmatwana intryga wiedzie ich poprzez różne zakątki świata: Chiba, oś metropolitarna Boston - Atlanta, Istambuł; by na samym końcu zewrzeć wszystkie wątki w martwym punkcie - w siedzibie technokratycznego rodu Tessier - Ashpool, którego członkowie obsługiwani przez sztuczne inteligencje hibernują w stanie nieważkości. Cyberprzestrzenny kowboj przemierza otchłanie matrycy w poszukiwaniu informacji o własnym pracodawcy, którego nie daży zaufaniem. Wspomagany przez swego dawnego nauczyciela, istniejącego już jedynie w pamięci ROM elektronicznego konstruktu pamięciowego. Zmagania z dwiema zarejestrowanymi w rejestrze Turinga sztucznymi inteligencjami: Wintermute'em Niemową i Neuromancerem (panem świadomości umarłych), które na samym końcu, dzięki pomocy głównego bohatera Case'a, konstruktu kowboja Płaszczaka i chińskiego programu wirusowego ulegają połączeniu i stanowią jedność, którą ostateczny twór definiuje jako całość sieci - matrycę.
Gibson definiuje świadome programy działające w sieci jako nowe gatunki na ziemskim globie, technologię traktuje jako nową chorobę ludzkości, jak nowy żywioł, który rządzi się swoimi prawami. Neuromancer jest napisany dynamicznym językiem, przesiąkniętym poetyckimi opisami oddającymi w pełni nastrój i uczucia bohaterów będących na ciągłym narkotykowym haju. Zawiła intryga stawia na szczycie aparatu władzy sztuczną inteligencję, która, powiedzmy, ukartowała wszystko, szczegółowo zaplanowała i poprowadziła bohaterów ścieżką tworzącą finał godny tak znakomitej powieści. Okazuje się, że zapomniana prawie operacja wojskowa ożywa i staje się motorem napędzającym całość intrygi - nad wszystkim jednak czuwają bezduszne SI, którym według Gibsona wolno pisać wiersze... Neuromancer to chyba pierwsza panorama schematów różnie pojętego człowieczeństwa i elementów, które to pojęcie kształtują - nie jest to jednak główne przesłanie. Można dojść do wniosku, że takiego po prostu nie ma - "Neuromancer" to po prostu alternatywa dla dzisiejszej rzeczywistości. Przyszłość nakreślona może nastąpić, bądź też nie. Nie ulega jednak dyskusji fakt, że jest ona niesamowicie prawdopodobna.
|